Wspólnota przyjmuje 45 sierot z rozdartego wojną kraju


Miasto Karolina Północna adoptuje 45 sierot

30 maja 2013 r03:15

Dziesięć lat temu życie tuzina sierot Liberyjskich zmieniło się na zawsze, gdy odwiedzili małą społeczność z Karoliny Północnej.

Młodzi chłopcy podróżowali do USA z zachodnioafrykańskiego kraju Liberia, aby zwiększyć świadomość potrzeb dzieci, których rodzice zmarli podczas trwającej przez całe życie wojny domowej w tym kraju.

Od Virginii po Ohio i Minnesotę podróżowali autobusami i śpiewali razem jako chór, zbierając pieniądze na sierociniec.

Lysa Terkeurst, mama trzech dziewcząt mieszkających niedaleko Charlotte w Północnej Karolinie, była tak poruszona występem chłopców w miejscowym kościele, że zainspirowała się do zrobienia tego niezwykłego.

“Tych 12 pięknych chłopców z drugiego końca świata wstało i zaczęło śpiewać z głębi duszy, po prostu najpiękniejsza muzyka” – powiedział Terkeurst Jennie Bush Hager z TODAY. “Byłem bardzo podekscytowany rzeczywistością, że ci chłopcy, którzy śpiewali, uśmiechali się i po prostu mieli taką radość w swoim życiu, że nie mieli nic.”

Terkeurst poprosił o przyjęcie dwóch z chłopców, Jacksona i Marka, którzy w tamtym czasie byli zaledwie nastolatkami. Obaj nie są spokrewnieni, ale uważają się za braci.

Kiedy Mark spotkał się z Terkeurst, poczuł naturalne połączenie i nazwał ją “Oma”, termin odpowiadający “ma” po angielsku. Jackson, który mieszkał w sierocińcu od szóstego roku życia po tym, jak jego rodzice zostali zamordowani, szybko podążył śladami Marka.

Teraz 24 i na studiach Jackson spędził ostatnie 10 lat jako członek rodziny Terkeurst.

“Żyję snem, o jakim kiedyś marzyłem, kiedy byłem dzieckiem”, powiedział DZISIAJ.

Jest wdzięczny, że gdy budzi się rano, nie martwi się już o przemoc, która kiedyś go terroryzowała jako dziecko.

“Nigdy nie wiesz, co się stanie w każdej chwili, w każdej chwili”, powiedział o swoim życiu w Liberii. “Teraz jestem w bezpiecznym domu i bezpiecznym kraju”.

Jackson i Mark nie byli jedynymi sierotami, którzy opuścili Liberię po ich fatalnej wizycie w Charlotte, N.C..

Od czasu wizyty w 2003 r. Z tego sierocińca przyjęto ponad 45 dzieci.

Genia Rogers, bliska przyjaciółka Terkeursta, przyjęła chłopca o imieniu Robert, który ma teraz 21 lat.

“Cóż, myślę, że to, co się stało, to [to jest] jak kamyk zostaje rzucony do stawu, a potem fale rosną”, powiedziała DZISIAJ o wielu adopcjach wspólnoty.

Terkeurst wspomina czule dzień, w którym Jackson wszedł do kuchni i zapytał ją, jak wolno tańczyć.

“I wziąłem jego rękę. I wziął mnie za rękę – powiedział Terkeurst. “To było piękne. To była jedna z tych chwil, w których powiedziałem: “Kocham cię”.

Jackson szepnął: “I ja cię kocham”.